22 listopada 2017

Miesiąc temu zorganizowaliśmy w domu urodziny dla naszej 7 letniej (już!) księżniczki. ;) 
Z tą księżniczka to lekka przesada bo zauważyłam że kolor różowy stał się passé i nie zadowole jej już byle zabawką. ;)
W ubiegłym roku urodziny odbyły się w sali zabaw w Rzeszowie, ale w tym roku nie chcieliśmy powielać tej myśli i postawiliśmy na przyjęcie w zaciszu domowego ogniska.
Siostra mnie ostrzegała -(...)" rozwalą Ci dom..."),ale nie było aż tak źle, co zaskakujace - było bardzo grzecznie i fajnie. 

Tematem przewodnim przyjęcia był bal przebierańców.
Przygotowania rozpoczęliśmy od przystrojenia domu. 
Mąż nadmuchał balony helem, dzieci ogarnęły zabawki
a ja dekorowalam stół.
Na stole pojawiły się kanapeczki, paluszki, chrupki, ciastka
a także winogrona i mandarynki.  Dużym zainteresowaniem 
( głównie  wśród  dorosłych)cieszyły się miniszaszlyki z serem camembert i winogronem.
Były również galaretki malinowe w małych pojemniczkach
( takie na raz).
Tort zostal wykonany przez moja teściowa. Biszkopty przekładane kremem budyniowym i malinowym. Rozkosz dla podniebienia :)
Na imprezie nie zabrakło zorganizowanych przeze mnie zabaw.

Pierwsza zabawa polegała na losowaniu zadań i ze szklanej kuli. Po każdej prawidłowej odpowiedzi dziecko losowało nagrodę z pudełka ( tatuaże i naklejki) .
Drugą zabawa było malowanie na balonach twarzy ulubionych postaci z bajek, filmów i wspólne zgadywanie kim jest dana postać i kto ją namalował.
Trzecia zabawa, doskonale wszystkim znana gra
w "ciepło,zimno".
Następnie wspólne robienie tatuaży
i zdjęcie grupowe.

Dzień wcześniej przygotowałam plik w Wordzie i po wykonaniu wspólnego zdjęcia , wkleilam je
w programie i na zakończenie zabawy rozdawałam dzieciom dyplomy z podziękowaniem za wspólną zabawe i zdjęciem całej grupy. ;)


Zapewne zapytacie, czy dzieci zjadły kanapki. Odpowiedz brzmi : nie, ale...mój mąż znalazł na to sposób. Kiedy impreza dobiegła końca
i rodzice dziewczynek zaczynali się pojawiać w naszym domu, każda dziewczynka na wyjściu musiała zjeść karną kanapkę ;) "karna" to
w tym przypadku dużo powiedziane, ale o dziwo poskutkowalo,
bo dzieci dopiero na wyjściu zdały sobie sprawę z tego że nie zjadły niczego sensownego i wychodzą głodne. Kanapki zostały zjedzone
a my moglismy spokojnie zrobic bilans zysków i strat. ;)

Podsumowując, nie taki diabeł straszny jak go malują i jeżeli zastanawiacie sie nad taka opcją i dysponujecie miejscem w domu - nie ma się czego bać. Urodziny dziecka w domu to bardzo fajna sprawa. Dzieci poznają środowisko dziecka do którego przychodzą na imprezę, jest kameralnie i głośno :)

Ja zostałam 'ciocią' wszystkich dziewczynek i dobrze mi z tym. :)

Pozdrawiam. :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Subskrypcja

About me

Moje zdjęcie
Opowiem Wam o swoim życiu, o rodzinie, nawykach żywieniowych. Podpowiem jak dbać o dobre samopoczucie nawet w pochmurne dni. Zdradzę tajemnicę przygotowania idealnego sernika i wiele, wiele innych. Zapraszam :)

Recommended

Popular Posts

Cooperation


Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów


Durszlak.pl


zBLOGowani.pl